Słodycze i kwiecień w Warszawie

IMG_20170426_021749_006.jpg

Ostatnie kilka dni spędziłam w Warszawie. A był to pobyt pełen pięknych momentów, słodyczy i słońca (mimo lodowatego wiatru). Był to też mój pierwszy przyjazd do Polski z J., którego w końcu poznali moi rodzice. Są czasem takie wyjazdy i dni, kiedy wszystko (lub prawie) układa się idealnie. Ten taki był.

Wynajęliśmy mieszkanie na Starym Mieście. Bałam się, że pierwsza wizyta może być trochę niezręczna (okazało się, że bezpodstawnie), więc wolałam, żebyśmy na wszelki wypadek mieli trochę swobody. Dziwnie, bardzo bardzo dziwnie było mi co wieczór wychodzić z domu i iść spać na Starym Mieście. Chciałam zostać, wtulić się w Mamę, posłać biednego Anglika w cholerę, położyć we własnym łóżku obłożona wszystkimi tomami Jeżycjady i domowymi kanapkami. Ale tym się cechuje dorosłość, że trzeba się czasem zmusić i nie ulec potrzebom serca (brzmi trochę pompatycznie).

Moi rodzice od razu polubili J. Traktowali go trochę jak miłego kosmitę. Mama karmiła, dokarmiała ciastem, parzyła kolejne herbaty. Graliśmy w rodzinne gry planszowe, oglądaliśmy film o tym, jak niewdzięczna córka, zamiast wyjść za mąż za miłego Greka. wybiera na złość ojcu xeno- Amerykanina z długimi włosami. Było po prostu miło, rodzinnie, było dobrze. Najchętniej całe dnie siedziałabym przy stole przemieszczając się między Mamą, J. i Tatą, ale trzeba było też coś zwiedzić. Byliśmy więc w Muzeum Powstania, na Starówce. Zabrałam J. do moich dwóch ukochanych kawiarni (Same Fusy i Karma). Dorwałam swój pamiętnik z roku 2006, kiedy to miałam pierwszego prawdziwego « chłopaka » (czyli umawiałam się na randki z bardzo nieodpowiedzialnym i neurotycznym kolegą z mojego francuskiego liceum, tarzaliśmy się w śniegu pod lasem, albo siedzieliśmy całe dnie w Łazienkach. Czasem przynosił mi też wiersze Szymborskiej, słuchaliśmy Noir Desir na jedną słuchawkę… Teraz powiedziałabym o sobie, że byłam « naiwna », ale ile przecież to miało uroku… To oczekiwanie na sms-y, na spotkanie na peronie w metrze, chowanie się przed światem w kanciapie na sprzęt sportowy, nieustanne pisanie pamiętników). Zdałam sobie sprawę, że znów siedzę w kawiarni z czasów liceum i właściwie nic się od tej pory nie zmieniło. Tylko to, że siedzę tam z kimś, kto zna prawdę o mnie, a nie z chłopakiem ze świata domysłów. Wygodna kanapa, powoli cichnące miasto. Dziwiło mnie, co ludzie robią po 22 w kawiarni w niedzielę. Zastanawiałam się, jak wygląda ich życie. Czy po prostu lubią latte po 22? Czy nikt nie czeka na nich w domu? Może pojechali do Warszawy służbowo i nie chcą siedzieć samotnie w hotelowym pokoju? Zawsze będąc nastolatką chciałam mieć tę « wolność ». Kiedyś wolność znaczyła dla mnie możliwość kupowania ciuchów za własną pensję, siedzenie do wieczora w kawiarni w centrum. Dziś za to chciałabym czasem znów być w gimnazjum. Nie musieć odpowiadać za nic, odrabiać lekcje i mieć ustalony codziennie plan dnia.

Szukanie pracy ma kilka plusów. Można siedzieć na przykład o 9 rano w Charlotte na śniadaniu, a potem jechać na « paznokcie », zamiast do biura. Czuję się czasem jak żona bogatego piłkarza, która nie trudzi się pracą, a dni spędza na zakupach, czytaniu gazet i kawie. Oczywiście to nieprawda, szukanie pracy jest gorsze niż poranne wstawanie do biura i powrót w zatłoczonym metrze. Nienajlepiej mi idzie wykorzystywanie wolnego czasu, gubię się nie mając planu dnia. Nie nadaję się też ma freelancer’a, teraz to wiem. Najlepiej mi w biurze, stałe godziny, zadania, lunch, a potem wyczekany odpoczynek i weekendy, kiedy liczy się każda wolna minuta. Oj źle mi bez ciężkiej pracy, źle.

IMG_20170426_001830_514.jpg

Zawsze chciałam mieć mieszkanie w centrum Warszawy. Albo dwa. Jedno na Starówce, drugie na Marszałkowskiej, obok Placu Zbawiciela. Wieczorami zaglądam czasem do okien mieszkańców Starego Miasta. Zastanawiam się, jak to jest mieszkać w tych kamienicach. Wydaje mi się, że czas zatrzymał się tam dawno, widzę przed oczami wyobraźni (jak to ktoś kiedyś napisał) legendy ze Starówki.

Na razie boję się pisać o planach, które zaczęły pojawiać się podczas pobytu w Polsce. Życie za granicą od 7 lat to fakt, o którym już nie myślę. Ani tu, ani we Francji nie czułam się do końca za granicą. Zawsze miałam swoje środowisko, ucieczkę. Przyjaciół, naukę, pochłaniały mnie szaleństwa, związki, rozstania, praca. Jestem emigrantem, ale się nim nie czuję. Ale częste przyjazdy do domu też mają minus. Kiedy pojawiałam się w Polsce rzadziej, problemu nie było. Siedziałam tydzień, dwa, nawet całe lato, i wracałam do Francji. Mieszkając na Słowacji, w Polsce byłam na 2 dni w grudniu 2015 i na 2 dni w 2016, czyli 4 dni. Nic. Nie miałam kiedy tęsknić, bo moją codziennością była zagranica. Teraz latam nawet dwa razy w miesiącu, bo szybciej, bo samolot, bo lot w obie strony można kupić już za 50 funtów. Jeden minus – coraz częściej myślę nad powrotem. Nie widzę różnic między Warszawą, a Londynem czy Paryżem. Mamy wszystko (sklepy, kawiarnie, nawet dwupiętrowe autobusy City Sightseeing). Zaczęłam być bliżej polskiej rzeczywistości. Po 7 latach nareszcie wiem mniej więcej, co jest « modne ». Dokąd się chodzi, co się czyta, wiem, że wychodzi nowy « Przekrój », mam co miesiąc nowy numer Kukbuka, w szafce kuchennej zapas kaszy, herbat, kawy Inka. Trasę z lotniska znam na pamięć, rodzina przestała już traktować moje wycieczki jako coś « wow ». Zapuszczam znów korzenie. Dopiero teraz mogę powiedzieć, że naprawdę mieszkam w dwóch krajach na raz. Mój chłopak uczy się polskiego, na Wielkanoc mieliśmy polską kiełbasę, chrzan, chleb. Pierwszy raz miałam koszyk ze święconką. Tylko czy to jest jeszcze Londyn, czy gonienie emigranta za iluzją swojego kraju? Czy nie zamykam się na to, co mam tu, próbując stworzyć Małą Polskę w domu? (dziwnie mi się używa tego słowa, dla mnie określa ono tylko mój dom w Warszawie). Nie wiem. Ale pewne jest jedno – nigdy nie byłam aż tak dumna z bycia Polką jak teraz.

Warszawianką. Potem Polką.

Publicités

Laisser un commentaire

Entrez vos coordonnées ci-dessous ou cliquez sur une icône pour vous connecter:

Logo WordPress.com

Vous commentez à l'aide de votre compte WordPress.com. Déconnexion / Changer )

Image Twitter

Vous commentez à l'aide de votre compte Twitter. Déconnexion / Changer )

Photo Facebook

Vous commentez à l'aide de votre compte Facebook. Déconnexion / Changer )

Photo Google+

Vous commentez à l'aide de votre compte Google+. Déconnexion / Changer )

Connexion à %s